5 prostych nawyków, które zmotywują Cię do działania

 

Hej!

______

W dzisiejszym artykule zaprezentuję Ci 5 prostych nawyków, które regularnie stosowane, doprowadzą Cię do wymarzonych efektów. Nie zrażaj się i nie poddawaj – aby dana czynność weszła nam w nawyk, musimy ją regularnie wykonywać przez co najmniej 3 tygodnie. Pierwsze dni mogą być ciężkie – no bo komu chce się ruszyć z łóżka w tę smutną, jesienną pogodę? ^^

Będzie coraz łatwiej – obiecuję.

Miłej lektury!

Możesz pobrać ten artykuł w formie PDF: 5 NAWYKÓW

JAK SIĘ ZMOTYWOWAĆ?

 

1. WSTAŃ WCZEŚNIEJ I… ZMOTYWUJ SIĘ!

Każdy z nas codziennie rano odbywa odwieczną, z góry przegraną walkę o kilka dodatkowych minut snu. I o ile na krótką metę da się oszukać czas (uruchomienie siódmej drzemki), płacimy za to dodatkowym stresem, robieniem wszystkiego niedokładnie i w pośpiechu. Suma summarum – nasze dodatkowe pół godziny w łóżku skutkuje zmniejszoną produktywnością przez cały dzień.

Aby już od rana zacząć działać, wstaję 15 minut wcześniej niż zazwyczaj i na luzie przygotowuję się do wejścia w kolejny dzień. Ale tym co daje mi prawdziwego kopa, jest poświęcenie tych dodatkowych kilkunastu – kilkudziesięciu minut, na MOTYWACJĘ.

To może być cokolwiek – przeczytanie rozdziału dobrej książki, artykułu w Forbsie, obejrzenie ciekawego filmiku na YT (nie mam na myśli skaczących kotków!) czy motywującej przemowy albo nawet zerknięcie na post na ulubionym blogu. Najważniejsze, by treść nie była zbyt ciężka dla naszego umysłu, oraz by była użyteczna i wprawiła nas w nastrój działania. BO PRZECIEŻ MOŻNA, prawda?

TIP: Czasem ciężko wykrzesać te dodatkowe minuty. Wiem, rozumiem – sama przechodzę przez taką chwilową pokusę prokrastynacji każdego dnia. Jako kobieta, czas, który normalnie poświęcam na makijaż i ubiór, wykorzystuję również na słuchanie podcastów i kolejnych odcinków na kanale sukcespl na YT. Polecam słuchanie lub czytanie czegoś wartościowego podczas rytuału picia porannej kawy, śniadania czy dojazdu do pracy. To niewielkie poświęcenie, a działa cuda.

2. ODŻYWIAJ SIĘ LEPIEJ

Można powiedzieć, że to oczywiste. Można powiedzieć, że to kompletna bzdura. Można powiedzieć, że łatwo powiedzieć.

W natłoku codziennych zajęć, gdy goni nas czas, często zapominamy o tym, jak ważne jest jedzenie. Zamiast jakościowego paliwa, dostarczamy naszemu ciału i umysłowi zapychaczy i zamulaczy, których jedyną funkcją jest uciszenie burczenia w brzuchu.

Nie trzeba mieć sztabu dietetyków i trenera personalnego, żeby wybierać mądrzej i lepiej. A efekty widać bardzo szybko. Na początek wystarczy zamienić fast food na domową kanapkę. Batona na owoc. Coca Colę na sok. Lunch w McDonalds na normalny posiłek.

Dlaczego to takie ważne?

Znasz to uczucie, gdy po wyjątkowo sycącej, pysznej kolacji nie masz siły ruszyć się nawet po telefon, którego nie ma w zasięgu ręki? Albo gdy wepchniesz w siebie czwarty kawałek pizzy? Albo gdy dokończysz dużą paczkę chipsów?

To uczucie występuje zawsze, gdy w nasze ręce trafią węglowodany – efekt różni się tylko skalą. Więc zamiast doładować się energy drinkiem lub niewinną czekoladką przed ważnym spotkaniem, lepiej sięgnąć po garść orzechów czy bakalii, jeśli nie możemy obejść się bez słodkiego smaku.

Co możemy osiągnąć?

Polepszenie samopoczucia. Poprawienie się naszego zdrowia i sylwetki. Zwiększenie poziomu energii. Zwiększenie chęci do działania. Nikt nie osiągnął niczego od razu – to suma codziennych, pozornie małych czynności pozwala dotrzeć na szczyt!

3. RUSZAJ SIĘ

Brak energii i motywacji do działania są bezpośrednio związane z brakiem ruchu. Ergo: im mniej robimy tym mniej chce nam się robić i tkwimy w takim błędnym kole robiąc coraz mniej, chcąc robić coraz mniej, nabierając roszczeniowej postawy i winiąc za naszą niedolę cały świat.

Już 15 minut jakiejkolwiek aktywności fizycznej przyniesie efekt. Nasz umysł, po całym dniu ciężkiej pracy najlepiej odpocznie, gdy zapewnimy zajęcie naszemu ciału. 15 minut biegu w parku, 30 minut rzucania piłki z dzieckiem na świeżym powietrzu, spacer, czy cardio w domu – forma nie ma znaczenia, najważniejsze, by nasze tętno się podniosło.

Na początku może być trudno się za to zabrać. Ale możemy wrócić do punktu pierwszego, wstać 20 minut wcześniej, wyjść na 15 minutowy szybki spacer, wysłuchać motywującego nagrania i od razu odznaczyć dwa istotne punkty z naszej listy. To dopiero efektywny poranek!

Częstotliwość naszych aktywności ma również ścisły związek z poziomem ogólnego szczęścia. Dobry trening siłowy zapewnia nie tylko jednorazowy wyrzut endorfin, ale również ładuje nasze baterie nawet na całą dobę. Nie zrażaj się na początku – wiem, że jest ciężko. DASZ RADĘ.

4. PIJ WIĘCEJ WODY

Więcej wody – to nie tylko oklepany slogan całej rzeszy dietetyków. To zalecenie ma faktyczną, sprawdzoną i w stu procentach prawdziwą podstawę. Woda faktycznie wpływa znakomicie na nasz organizm i nasz mózg.

A teraz musimy się skupić – nie chodzi o jakikolwiek płyn wypijany w dużych ilościach w ciągu dnia. Słodzone napoje, gazowana kolorówka, energy drinki i temu podobne specyfiki często nas odwadniają, zamiast nawadniać (gdy wypijesz coś wyjątkowo słodkiego, jeszcze bardziej chce Ci się pić, prawda?). Trzeba również uważać z ilością wypijanej kawy i czarnej herbaty. No, można sobie pozwolić na filiżankę Małej Czarnej. ;>

Nie trzeba ustawić sobie całego wiadra wody i pić z niego jak koń – polecam dodać trochę cytryny, mięty, czy zaparzyć ziołową herbatę. Takie napoje nie tylko świetnie gaszą pragnienie, ale mają szereg zastosowań prozdrowotnych. Możemy zadbać nie tylko o poziom naszej energii w ciągu dnia, ale równocześnie wywrzeć zbawienny wpływ na nasze zdrowie! WIN WIN.

Ja zaczynam każdy dzień od szklanki ciepłej wody z cytryną. Myję zęby i piję wodę. Gwarantuję, że zajmuje to około minuty, a poprawia samopoczucie od razu.

Jeśli w ciągu dnia nie masz czasu myśleć o tym, ile szklanek już wypiłeś, spróbuj tego: jedna szklanka rano, zaraz po przebudzeniu i jedna wieczorem, przed spaniem (no, może nie bezpośrednio, bo nie chcemy żadnych niespodzianek w nocy :)) – to już pół litra wody do przodu! Zobaczysz, jakie ma to znaczenie.

5. STOSUJ ZASADĘ GOOD ENOUGH

Piąty i najważniejszy nawyk, jaki kiedykolwiek możesz nabyć. ODUCZ SIĘ PERFEKCJONIZMU.

Ale… zacznijmy od początku.

Znasz to cudowne uczucie euforii, kiedy zaczynasz coś nowego? Nowa dieta, plan treningowy, własny biznes, blog lub wprowadzenie do swojego życia jakiegokolwiek dobrego nawyku? Znasz na pewno. Towarzyszy nam wtedy poczucie wręcz boskiej sprawczości – tym razem się uda! Poniedziałek – wszystko wychodzi nam idealnie: wstajemy wcześniej, robimy trening i zdrowo jemy. Wtorek – wszystko wychodzi idealnie: wstajemy wcześniej, robimy trening i zdrowo jemy. Chociaż wieczorem czujemy, że trochę dokuczają nam zakwasy. Środa – nie chce nam się wstać wcześniej. Nie możemy wstać z krzesła, a w lodówce nie ma nic zdrowego, więc jemy zwykłą kanpkę z – o zgrozo! – białego chleba. A na dodatek w pracy wszyscy się na nas uwzięli, więc wieczorem, przygnębieni, że nic nie poszło zgodnie z planem, siadamy na kanapie z piwem i paczką chipsów. Bo skoro nic nam nie wyszło, to wszystko stracone, prawda? W czwartek wracamy do dotychczasowego trybu życia z poczuciem porażki i obiecujemy sobie, że zaczniemy od poniedziałku.

Nie wolno tak robić.

Ja też zawsze chciałam robić wszystko perfekcyjnie. Mieć perfekcyjną stronę, idealny Instagram i doskonałe zdjęcia. I wiesz co? Nie miałam nic. Bo nigdy nic nie jest perfekcyjne. I nigdy nie będzie. Dlatego lepiej zrobić coś na 50% niż nie zrobić tego wcale.

Podobnie rzecz ma się z każdą rzeczą na świecie; no bo co z tego, że w środę odpuścisz sobie dietę i trening? Nic. OK, jesteśmy jeden dzień w plecy z osiągnięciem celu, ale dlaczego mamy się poddawać? Jeden dzień w plecy to nic, w porównaniu z całym tygodniem lub miesiącem, o które odkładamy ponownie wzięcie się za siebie i przystąpienie do założonego planu.

Jak mawia Ola Budzyńska, ZROBIONE JEST LEPSZE OD DOSKONAŁEGO.

Wciel tę zasadę w życie, a zawsze będziesz przeć do przodu i spadek motywacji Ci nie zagrozi.

 

Zapraszam do przeczytania również posta o najbardziej inspirujących filmach: klik.

Gdzie jeszcze jestem: