Biała śmierć – czego unikać w diecie?

BIAŁA ŚMIERĆ

[Biała śmierć]

Co jeść, a czego nie jeść, by cieszyć się wymarzoną sylwetką?

 

Hej! W ostatnim poście zdążyliśmy wyjaśnić sobie, że to węglowodany, a nie tłuszcz są odpowiedzialne za tycie, degeneracyjne zmiany neurologiczne, obniżoną odporność i cały szereg nieprzyjemnych konsekwencji spożywania ich w nadmiarze. Co to biała śmierć?

Tutaj znajdziecie ostatni post dotyczący węglowodanów, a tutaj wstęp do serii, w którym wyjaśniliśmy sobie, że nie tylko dieta ma wpływ na to jak wyglądamy i jak się czujemy. Zachęcam do tego, by z tymi artykułami zapoznać się w pierwszej kolejności.

A dzisiaj poruszymy temat innych składników naszej diety, które zwyczajnie nam szkodzą. Dieta eliminacyjna na początku bywa trudna do 100% przestrzegania, ale z czasem, gdy stopniowo zmieniamy nasze nawyki, staje się coraz przyjemniejsza w stosowaniu, a efekty po stokroć wynagradzają wstępne poświęcenia. Zachęcam do lektury!

A dzisiaj… biała śmierć.

Biała śmierć.

_____

CZEGO UNIKAĆ W DIECIE?

W poprzednim poście zaczęliśmy od dużej ilości węglowodanów w ich bezwartościowych formach, takich jak biały cukier, mąka pszenna i wysokoprzetworzone produkty. Na tamtej liście zabrakło jednej z najgorszych odmian cukru – syropu glukozowo fruktozowego, który jest gorszy od sacharozy, znanej pod pseudonimem biała śmierć.

Syrop glukozowo – fruktozowy – co to właściwie jest?

Wszystko zaczęło się dawno temu, gdy ceny cukru w Stanach drastycznie wzrosły, a przemysł słodkich wyrobów szukał tańszej alternatywy. Wówczas na rynku pojawił się on – produkowany ze skrobi kukurydzianej, słodki syrop, o bardzo podobnej zawartości glukozy i fruktozy do białego cukru. Co za tym idzie – o bardzo podobnej słodkości.

Zaczęto stosować ten mniej kosztowny odpowiednik praktycznie we wszystkich słodkich produktach – od napojów gazowanych zaczynając, na kiełbasach kończąc. Tak – syrop glukozowo fruktozowy, jako że jest płynny, bardzo fajnie łączy się praktycznie ze wszystkim, włączając w to mięso i wędliny.

Dlaczego jest dodawany do wszystkiego?

Ano po pierwsze – zwiększa masę produktu, bo dodatkowo wiąże wodę. A więc – przykładowo – kupując 1kg wędliny, kupujemy 995g mięsa, a resztę cukru i wody. Po drugie – jest tańszy niż zwykła sacharoza pozyskiwana z buraków. Po trzecie – silnie uzależnia. O tak, cukier, glukoza, fruktoza, wszystkie powodują narkotyczne otępienie i chwilową poprawę samopoczucia. To dlatego po odstawieniu cierpimy na grypę węglowodanową i nie możemy przestać myśleć o słodyczach. A co może być lepszego dla producenta, niż cała masa uzależnionych od jego wyrobów ludzi?

Skutki spożywania tego cudu w nadmiarze: bardzo szybkie tycia i otyłość, dzięki zawartej w nim fruktozie, która dosłownie momentalnie „przeprogramowuje” nasze ciało na magazynowanie trójglicerydów, szczególnie wokół narządów wewnętrznych; insulinooporność, znana szerzej jako cukrzyca typu II – prowadząca do otyłości i chorób układu krążenia; powoduje wzrost lipoprotein LDL (zły cholesterol) i trójglicerydów oraz obniża skuteczność leptyny, czyli hormonu sytości.

Dzięki codziennemu zjadaniu produktów wzbogaconych o ten syrop, na własne życzenie narażamy się na wyżej wymienione problemy zdrowotne. A to tylko wierzchołek góry lodowej.

Ponadto, kukurydza z której s g-f powstaje, najczęściej jest modyfikowana genetycznie i potrafi nieźle namieszać w naszym organizmie.

Czytajmy etykiety!

Cukry proste – nie takie proste.

Jak już zdążyliśmy sobie wyjaśnić w ostatniej części (klik) węglowodany proste powodują bardzo szybkie zwiększanie poziomu glukozy we krwi i hiperglikemię, która jest niebezpieczna dla naszego organizmu. Przezornie, dążąc do homeostazy, nasze ciało wyrzuca często więcej insuliny niż jest to konieczne – wychwyt glukozy następuje bardzo szybko, a jej nadmiar schowany jest w komórkach, które dostają sygnał „zmagazynować”. Po tej szybkiej akcji, następuje cały łańcuch reakcji chemicznych, które w skrócie prowadzą nas do hipoglikemii (znów jesteśmy głodni) i magazynowania tłuszczu.

Im prostszy cukier, tym szybciej podbija poziom glukozy we krwi, a tym samym daje silniejszy sygnał go magazynowania energii w postaci tkanki tłuszczowej. Takie wysokie poziomy glukozy i insuliny to nie tylko parę kilogramów na wadze więcej – to również prosta droga do chorób serca, układu nerwowego oraz insulinooporności.

Zabójcze połączenia.

Oczywiście nie możemy demonizować tylko cukru prostego jako głównej przyczyny całego zła (choć w skrócie – od tego się wszystko zaczyna). Najgorzej, jeśli połączymy nasze wspaniałe cukry z innymi produktami o wątpliwych wartościach odżywczych. Powitajmy zatem (albo raczej pożegnajmy) – tłuszcze trans. To tłuszcze roślinne, mające co najmniej jedno podwójne wiązanie. Występują we wysokoprzetworzonych produktach pochodzenia roślinnego. Smarowidła? Trans. Ciasteczka? Trans. Margaryna? Trans.

Oprócz tego, że same w sobie wywołują szereg niekorzystnych zjawisk w naszym ciele (miażdżyca, nowotwory, wzrost LDL), najczęściej łączymy je z poprzednikiem, czyli cukrem prostym, a to czyni zeń mieszankę wybuchową. Oprócz w/w zagrożeń płynących ze spożywania tłuszczów trans, fundujemy sobie nadwyżkę kaloryczną (z tłuszczu), która zostaje momentalnie przekształcona w postać do zmagazynowania (tkanka tłuszczowa) dzięki gwałtownemu wzrostowi insuliny (cukier prosty, biała mąka).

Takie zabójcze połączenia występują najczęściej w wypiekach, ciastkach, białym chlebie i innych wysokoprzetworzonych produktach i słodyczach.

Podsumowując.

A więc, aby cieszyć się dobrym zdrowiem i piękną sylwetka, na pewno należy zrezygnować z przetworzonej żywności. Sięgajmy po organiczne, czyste jedzenie pochodzące z natury: świeże warzywa, owoce, dobre mięso, ekologiczne jajka, najlepiej od gospodarza, ryby i owoce morza. Wszelkie produkty naszej wygody odstawiajmy w kąt i sami zajmijmy się przygotowaniem pełnowartościowych produktów. Unikajmy spożywania pustych kalorii, które oprócz poprawy samopoczucia na 10 minut w żaden inny sposób nie przyczynią się do polepszenia naszej sytuacji.

Unikajmy batonów, ciastek, komercyjnego pieczywa, fast foodów, napojów gazowanych, kupionych soków i smoothie, które zazwyczaj są przeładowane cukrem, słodzonych jogurtów, słodyczy, chipsów (można zrobić pyszne w domu!), paluszków, krakersów, mięsa z supermarketu, ryb i owoców morza z paczki, wszelkich produktów instant, wyrobów seropodobnych, wyrobów czekoladowych, modyfikowanych skrobi, mąk i produktów pszenicznych, piwa i alkoholu, przypraw z cukrem i mnóstwem konserwantów, niektórych kasz i makaronów.

Zadbajmy o organiczne, świeże jedzenie, które będzie wspaniałym paliwem dla naszych mięśni i naszego umysłu. Nie dajmy się również nabrać na „fit batoniki” sprzedawane w plastikowych opakowaniach. Możemy zrobić owocowe i orzechowe przekąski w domu, które nie tylko będą smaczniejsze, ale i zdrowsze.

Sięgajmy po to, co najlepsze z natury.

Bądźmy świadomi zagrożeń, jakie płyną z nierozważnej diety. I pamiętajmy, że nie tylko dieta, a również cały nasz lifestyle ma znaczenie, o czym mówiłam już tutaj!

Jeśli jeszcze nie widziałeś artykułu o nawykach skutecznego działania, zapraszam tu.

Codzienną dawkę motywacji dostarczam na Instagramie, nie przegap okazji!

Ostatnio również stałam się aktywna na Facebooku – zobacz.

Natomiast jeśli jesteś ciekawy, jakie jest najczęściej powtarzane kłamstwo trenerów mentalnych, zapraszam tutaj!

 

I na koniec – dziękuję za Twój czas. Życzę Ci dokonywania samych świadomych wyborów, nie tylko żywieniowych!

 

Pięknego dnia – Karolina

mała czarna, logo

Gdzie jeszcze jestem: