Niedoczynność tarczycy – jak sobie z tym radzę

NIEDOCZYNNOŚĆ TARCZYCY I INNE ZJAWISKA POGODOWE

Niedoczynność tarczycy to nie żarty.

Hej!

W dzisiejszym artykule zajmiemy się coraz bardziej popularnym – niestety – tematem. Sprawa dotyka mnie osobiście, dlatego już od paru lat szukam złotego środka i myślę, że wreszcie mi się to udało.

Uprzedzam – post nie ma charakteru porady lekarskiej – pamiętajcie, tu nie chodzi tylko o sylwetkę, a PRZEDE WSZYSTKIM o zdrowie, dobre samopoczucie i świadomość. Swoją wiedzę opieram na książkach i forach dyskusyjnych, a także sprawdzam na sobie co działa a co nie.

Aktualnie jestem w tym momencie, kiedy czuję się świetnie, mam mnóstwo energii, ćwiczę i rozwijam się. I waga też zaczęła powolutku iść w dół, a stan mojej skóry zdecydowanie się poprawił. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie. Zachęcam do komentowania – to bardzo rozległy i dyskusyjny temat.

Miłej lektury!

MOJA SYTUACJA

Mam lekką niedoczynność tarczycy i nigdy nie leczyłam tego farmakologicznie. Od wielu lat poszukiwałam idealnej diety, dzięki której mogłabym zrzucić nadmiarowe kilogramy. Ale kompulsywne objadanie się w liceum, a później objadanie się na przemian z głodówkami całkowicie rozwaliły mi metabolizm. Dodatkowo problem z cerą i przyjmowanie Izoteku (kto kiedykolwiek miał do czynienia z tą substancją, ten na pewno wie o czym mówię) sprawiły, że moje hormony, enzymy i cała homeostaza zaczęły wariować. Także dorzucę do tego insulinooporność, problemy hormonalne i prawdopodobnie leptynooporność.

Wypróbowałam na sobie wszystkie możliwe diety – wysokowęglowodanową, ultra zdrową na chudych produktach, 5 małych porcji dziennie, paleo, ketozę, LCHF i po drodze pewnie mnóstwo innych, które nie trwały dłużej niż tydzień.

Żadna z tych diet solo na mnie nie działała na dłuższą metę, szczególnie te fit diety 5 posiłków dziennie, małych porcji, o ograniczonej ilości tłuszczu i kalorii. Ciągle byłam głodna, bez energii, a moja skóra robiła się coraz bardziej sucha, paznokcie łamliwe, tyłam od powietrza, a na szczupłych zawsze nogach pojawił mi się wstrętny cellulit. Najgorszy był apetyt. Mogłam zjeść dwie tony, a nadal czułam niedosyt.

JAK RADZĘ SOBIE Z NIEDOCZYNNOŚCIĄ?

Najważniejsza rzecz – na początku nie można skupiać się na redukcji. To jest sprawa drugorzędna. Wiem, że strasznie kusi obcinka kalorii i widok efektów, ale najpierw ZAWSZE trzeba zadbać o zdrowie i uregulowanie gospodarki hormonalnej i metabolizmu, zanim zabierzemy się za wycinkę, która może dodatkowo pogorszyć sprawę.

A więc – ja zaczęłam od zmiany nawyków. To był długotrwały proces. Nie tylko zmieniłam sposób odżywiania, o którym niżej, ale też zadbałam o prawidłową ilość snu. Kładę się praktycznie zawsze przed 22:00 i daję sobie to 8 godzin snu. Nie mam problemu ze wstawaniem. Nie biorę żadnych leków ani tabletek (w tym hormonów, które dosłownie rozwalają tarczycę!), czasem łykam suplementy (każdy musi dopasować do siebie, więc nie będę się na ich temat rozpisywać). Dodatkowo wprowadziłam do swojego życia ruch. To jest bardzo często zaniedbywane. Nie musisz kupować karnetu na siłownię – na początek już 30 – minutowy spacer wieczorem zrobi różnicę.

Ale teraz – konkrety.

ZMIANA DIETY

Tak jak już mówiłam – odnalezienie własnego systemu żywieniowego zajęło mi bardzo dużo czasu. Mam nadzieję, że uda Ci się uniknąć moich błędów. Szczególnie, że dieta jest niezwykle ważna przy problemach z tarczycą.

Tutaj chciałabym wskazać, że warto na początek zapoznać się z dietą grupy krwi oraz poznać swój typ sylwetki: ektomorfik, mezomorfik, endomorfik. Szczegóły można znaleźć w internecie. Mówię o tym, bo u mnie to się sprawdza – mam grupę krwi 0 i najlepiej czuję się na diecie LCHF lub low carb. A do tego jestem mezomorfikiem i nie toleruję węglowodanów (tylko ich pragnę ^^). Dlatego jeśli jesteś szczupłą ektomorficzką o bardzo szybkim metabolizmie węglowodanów przyzwyczajoną do diety wegetariańskiej, prawdopodobnie mój sposób odżywiania nie będzie dla Ciebie właściwy.

Ale do rzeczy.

Jem głównie low carb. Gdy liczę sobie dzienne makro, rzadko przekraczam 70 g węglowodanów na dobę (u mnie to jest 1g/kg masy ciała). Dlaczego low carb? Pozwala to wyeliminować napady głodu, bo insulina już nie wariuje. Pozwala organizmowi na wyrobienie insulinowrażliwości, czyli coś dokładnie odwrotnego do cukrzycy typu II. Posiłki wysokobiałkowe i wysokotłuszczowe są znacznie bardziej sycące i zdecydowanie rzadziej są wysokoprzetworzone.

O węglowodanach szeroko pisałam tutaj, polecam się zapoznać.

Jeśli chodzi o węgle jem przede wszystkim warzywa. W sezonie zimowym nie jem owoców – bardzo dbam o to, by dawać mojemu ciału sygnał jaką porę roku mamy. Czy truskawki rosną w Polsce w grudniu? Naturalnie nie, więc nie chcę mylić swojego ciała. Dlatego też zimą najczęściej wzbogacam swoją dietę o dodatkowe tłuszcze ZWIERZĘCE. Smalec, masło, słonina, boczek – jeśli pochodzą z dobrych źródeł, są moimi najlepszymi przyjaciółmi. Zimą mogę praktycznie całkowicie zrezygnować z węglowodanów.

Białko i tłuszcze – zdrowe oleje, organiczne ryby i mięso, jaja. Tak wygląda moja dieta, dzięki której czuję się rewelacyjnie. Do tego duża porcja sałatki i jestem nasycona na bardzo długo, nawet przy niewielkiej porcji, a do tego dostarczam wszystkich niezbędnych witamin i minerałów.

Całkowicie zrezygnowałam z mąki, pieczywa, wyrobów piekarniczych i przetworzonego jedzenia.

Aktualnie dużo trenuję, więc na śniadanie jem swoją ukochaną wysokoproteinową jaglankę, na którą przepis znajdziesz tutaj.

Obiad zawsze składa się z mięsa i surówki. Czasem, kiedy mam naprawdę dużą ochotę na coś słodkiego, zjem mandarynkę lub banana. Nie liczę na co dzień kalorii i nie przeżywam cały tydzień, jeśli zdarzy mi się zjeść garść rodzynek. Najważniejsze to poznać swoje ciało i wiedzieć jak reaguje na dane składniki żywieniowe.

IF

Jeśli nie 5 posiłków dziennie, to co?

Najlepszym dla mnie wyjściem są okresowe posty, czyli IF. Pozwoliło mi to opanować nadmiarowe jedzenie, chodzenie z piętnastoma pudełkami do pracy, ciągły głód i skoki insuliny. To też niezwykle silny sygnał dla organizmu, że czas spalać tkankę tłuszczową, a budować i chronić mięśnie.

Na początek polecam zacząć od 8 godzin okna żywieniowego, podczas którego jesz zdrowe posiłki (np. od 10 tej rano do 18 tej wieczorem) i 16 godzin postu (w tym sen). Bardzo łatwo wprowadzić to w życie, a już po kilku dniach dostrzeżesz pierwsze efekty i to cudowne uczucie kontroli nad swoim odżywianiem.

Aktualnie moje okno żywieniowe to 4 – 5 godzin. Śniadanie jem po treningu, około 12 – tej. Obiad około 16 tej – 17 tej. Nigdy nie czułam się lepiej.

Od dwóch miesięcy widzę też stały, regularny spadek wagi.

O IF napiszę dodatkowy, pełen artykuł, bo tutaj nie jestem w stanie zawrzeć wszystkich korzyści z niego płynących.

ĆWICZENIA

Ruch jest również niezwykle ważny podczas naprawiania tarczycy.

Nie polecam robienia cardio, ani długotrwałego biegania czy oblegania rowerka.

Najlepiej sprawdza się trening HIIT i trening siłowy, które nie tylko wspomagają odchudzanie, ale sprawiają, że wszystkie narządy pracują lepiej, sprawniej i wydajniej, poprawiają kondycję i samopoczucie. A dodatkowo, dają niezwykle silny sygnał organizmowi, że czas spalać tkankę tłuszczową.

REZULTATY

Jakie zmiany zauważyłam po wprowadzeniu takich nawyków do swojej codzienności?

Przede wszystkim – uregulowany poziom cukru we krwi, brak napadów głodu i kompulsów. Czasem mam ochotę na słodycze, ale to już nie jest to ssanie w żołądku i niemożność myślenia o czymkolwiek innym, jaką pamiętam z czasów high carb.

Ponadto, wreszcie mam kontrolę nad tym co jem i co robię. Mogę sobie zjeść coś słodkiego, ale nie muszę. To jest różnica, którą najbardziej doceniam. Wiem jak moje ciało reaguje na poszczególne składniki mojej diety i świadomie rezygnuję z glutenu i nabiału, nie dlatego że ktoś mi tak kazał.

Ćwiczę z przyjemnością i dużo się rozciągam, nie zapominam o regeneracji.

Wreszcie, po latach rozwalania metabolizmu i gospodarki hormonalnej – zaczęłam chudnąć. W ostatnich dwóch miesiącach udało mi się zgubić 8 cm w talii – właśnie dzięki zastosowaniu IF, zdrowej, organicznej żywności BOGATEJ W TŁUSZCZE i ćwiczeniach HIIT i siłowych.

Poprawiła się moja cera i stan skóry. Co prawda nadal mam suche place np. na biodrach i łydkach, ale widzę ogromną poprawę.

Wreszcie mam mnóstwo energii – zadbałam o sen, odpoczynek i regenrację, dzięki czemu zarówno moje ciało, jak i mój umysł pracują coraz wydajniej i lepiej ze sobą współpracujemy.

Gorąco polecam zmiany w swoich nawykach życiowych, a nie tylko żywieniowych. Na pewno odczujecie różnicę. ;>

Bardzo duże wsparcie w tym temacie uzyskałam w grupie KetON Dawida Dobropolskiego na FB. Polecam zarówno grupę, jak i jego książkę „Ketoza. Wejdź na wyższy poziom”, która jako jedna z niewielu wyjaśnia biochemiczne mechanizmy faktycznie rządzące naszą tarczycą, gospodarką insulinową i ogólnym zdrowiem.

NAJWAŻNIEJSZE – jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, skontaktuj się z lekarzem lub dietetykiem. Żaden znachor z internetu nie pomoże Ci tak jak prawdziwa wizyta u prawdziwego lekarza.

Bardzo dziękuję za Twój czas!

Jeśli masz pytanie lub propozycję następnego posta w tym temacie lub pokrewnym – daj znać w komentarzu! Wszelkie opinie mile widziane.

Tutaj jest post o tym, jak radzić sobie z najbardziej opornym tłuszczem z bioder, brzucha i pośladków.

Tutaj zawarłam zagadnienia z zakresu najgorszych składników diety.

Jeśli jeszcze nie widziałeś artykułu o nawykach skutecznego działania, zapraszam tu.

Codzienną dawkę motywacji dostarczam na Instagramie, nie przegap okazji!

Ostatnio również stałam się aktywna na Facebooku – zobacz.

Natomiast jeśli jesteś ciekawy, jakie jest najczęściej powtarzane kłamstwo trenerów mentalnych, zapraszam tutaj!

 

I na koniec – dziękuję za Twój czas. Życzę Ci dokonywania samych świadomych decyzji!

 

Pięknego dnia – Karolina

mała czarna, logo

Gdzie jeszcze jestem: