Oporny tłuszcz z brzucha, bioder, ud i pośladków… jak go spalić?

OPORNY TŁUSZCZ… BRZUCH, UDA, POŚLADKI, BIODRA – JAK SPALIĆ GO BEZPOWROTNIE?

Oporny tłuszcz.

Hej!

A dzisiaj kompleksowo zajmiemy się bardzo ważnym zagadnieniem – oporny tłuszcz z ud, bioder, pośladków i dolnej części brzucha, z boczków. Myślę, że każdy kto przechodził na dietę i ma za sobą proces redukcji tkanki tłuszczowej, zauważył pewien okres stagnacji, który zaczyna się zazwyczaj po miesiącu, dwóch bycia na diecie i ćwiczeń. Waga stoi, centymetry stoją, mimo tego że nadal dużo się ruszamy i jedziemy na deficycie kalorycznym.

To właśnie w tym momencie zauważamy najbardziej oporne miejsca – u kobiet jest to najczęściej dolna połowa ciała.

Na początek wyjaśnienie – nie da się zrzucić tłuszczu punktowo. Nawet katując wybraną partię ciała ćwiczeniami, budujemy w tym miejscu mięśnie, a nie spalamy tłuszcz.

A więc, jak spalić ten trudny tłuszcz?

Skąd bierze się oporny tłuszcz?

Trudna do spalenia tkanka tłuszczowa (ang. stubborn fat) to wspaniałe przystosowanie ewolucyjne do zmieniających się warunków środowiska. Z zasady, w większej mierze dotyczy kobiet niż mężczyzn, ale oczywiście zdarzają się przypadki, gdzie jest odwrotnie.

Stety niestety, w dzisiejszych czasach, ta cecha wyrządza nam więcej szkody niż pożytku – mamy nieregularną dietę pełną wysokoprzetworzonych produktów, siedzący tryb życia i mało snu.

Tak jak już mówiłam w tym poście, nie tylko odżywianie to dopiero szczyt góry lodowej, a żeby być zdrowym musimy dostosować do tego cały nasz lifestyle.

Powstawanie tego opornego tłuszczu zaczyna się w momencie zaburzenia równowagi hormonalnej organizmu. Osoby, które wielokrotnie stosowały bardzo restrykcyjne diety, będą bardziej narażone na jego wystąpienie. UWAGA – im więcej razy próbujemy zrzucić nadmiarowe kilogramy bardzo drastycznie obcinając kalorie, tym trudniej ostatecznie pozbyć nam się tego opornego tłuszczu.

Kobiety mają gorzej.

Tutaj też widać różnicę między kobietami i mężczyznami – tkanka tłuszczowa w tych trudnych miejscach ma receptory estrogenu. Ten żeński hormon powoduje zwiększone odkładanie tłuszczu w tym miejscu, a z drugiej strony większa ilość tej tkanki tłuszczowej warunkuje zwiększoną podaż estrogenu (to stąd biorą się problemy z miesiączką u bardzo szczupłych kobiet!). Dodatkowo, damskie komórki tłuszczowe, mimo zbliżonego rozmiaru do męskich, mają 5 razy większą pojemność!

Drogie Panie – jesteśmy przystosowane do magazynowania dodatkowych zapasów, bo pierwotnie nasze zadanie ograniczało się do jednego – urodzenia i wychowania potomstwa. Stąd jesteśmy tak perfekcyjnie zabezpieczone przed głodem i suszą.

Warto tutaj podkreślić wpływ estrogenu na odkładanie stubborn fat. Czasem możemy zauważyć ten problem u dzieci – w szczególności otyłych chłopców – którzy mają bardzo damską budowę ciała, a do tego tłuszcz odkłada im się w okolicy piersi! Chyba nie możemy powiedzieć, że to zdrowe.

Co wpływa na zwiększone odkładanie tłuszczu?

Wszystko zaczyna się na talerzu. Powiedzenie, że jesteś tym co jesz, w tym przypadku nie jest w ogóle przesadzone. To co wkładamy do ust warunkuje nasze zdrowie, samopoczucie i witalność. Może pozwolić nam leczyć choroby, a nieumiejętnie wykorzystane, prowadzić do otyłości i innych poważnych chorób dzisiejszych czasów.

Oczywistym jest, że musimy unikać wysokoprzetworzonego jedzenia. Nie wystarczy restrykcja kaloryczna, by zdrowo pozbyć się nadmiarowych kilogramów. Głodówka też nie jest dobrym pomysłem. Ba! Im bardziej głodzimy nasze ciało, tym większą tendencję ma ono do odkładania, bo przecież nie wie, kiedy dostanie następną porcję, a jakiś magazyn na czarną godzinę się przyda.

Ponadto, powinniśmy wyeliminować z naszego otoczenia teflon, plastik, fitoestrogeny i soję. Te cyznniki w dużej mierze również niekorzystnie wpływają na naszą sylwetkę.

Brak snu, stres, nieregularne posiłki i brak ruchu, to kolejne wyznaczniki na drodze ku odkładaniu niezdrowych ilości tłuszczu.

Co zrobić, żeby spalić ten oporny tłuszcz?

Najważniejszą zmianą, jaką powinniśmy wprowadzić są zdrowe nawyki. Nie chodzi o to, żeby co do jednej kalorii wyliczać makro, ale by żywić się pełnym, organicznym pożywieniem płynącym z natury, a nie z plastikowego worka w supermarkecie.

Musimy odpowiednio się nawadniać. Brak wody w naszej diecie jest dzisiaj bardzo poważnym problemem. Warto wspomnieć, że kawa i herbata nas odwadniają, więc warto za każdym kubkiem, uzupełnić szklankę wody.

Sen. Tak naprawdę spalamy tłuszcz nie podczas wysiłku, a podczas snu. Musimy więc zapewnić naszemu ciału odpowiednie środowisko, w którym będzie mogło spalić zbędny tłuszcz. A do tego regeneracja komórek i odwleczenie w czasie procesów starczenia. Jeśli jesteś zmęczona – nie ćwicz. Dostarczysz sobie tylko dodatkowego stresu, który niekorzystnie wpłynie zarówno na sylwetkę jak i samopoczucie. Odpoczynek jest niezwykle ważny i niezwykle zaniedbywany.

Warzywa i owoce – to najlepsze paliwo pełne witamin i minerałów. Wybierajmy te pochodzące z organicznych i ekologicznych upraw. Jeśli mamy możliwość, kupujmy na targu od lokalnych rolników, którzy stosują naturalne nawozy lub nie stosują ich wcale.

Cztery pory roku.

Zadbajmy o sezonowość – z wielu badań wynika, że nieświadomie wyrządzamy sobie krzywdę zapominając o tym, jak ważne jest środowisko w jakim żyjemy. Co mam na myśli? Cóż, odnosząc się do Polski. Żyjemy w klimacie umiarkowanym i doświadczamy w ciągu roku czegoś pięknego – mamy cztery sezony i każdy diametralnie różni się od pozostałych. Inaczej się ubieramy, prowadzimy inne aktywności, więc skąd pomysł, że cały rok powinniśmy jeść to samo? Żyjąc w takim klimacie, nasze ciała są przystosowane do zmian. Czy w Polsce w grudniu rosną truskawki? Albo mandarynki? Nie. A więc powinniśmy zachować zdrowy rozsądek – zwiększać węglowodany i spożycie owoców wiosną i latem, zdecydowanie ograniczając węglowodany jesienią i zimą. Istnieje również wiele badań naukowych, które wykazały, że cykl światła ma ogromne znaczenie w prowadzeniu zdrowego trybu życia. Zimą nie powinniśmy jeść o 20 – tej. Nasze inteligentne ciała same wiedzą, co jest dla nas najlepsze.

Jak to wygląda u mnie?

Na moim przykładzie – najlepiej czuję się na paleo/keto. Nigdy nie mogłam zdecydować się na jedną z nich. Dopiero w zeszłym roku dokopałam się do informacji o tym, jak ważna jest sezonowość. Dlatego wiosną i latem rozsmakowuję się w pysznych sezonowych owocach, warzywach, kaszach i jajach, prowadząc high carb paleo. Natomiast teraz, jesienią, nawet nie mam ochoty na takie rzeczy. Zajadam się tłustymi mięsami, dobrymi tłuszczami i kiszonymi dobrami. Moje ciało już instynktownie czuje, że to nie pora na świeże liście. 🙂 A do tego uwielbiam morsować!

To jak spalić ten oporny tłuszcz?

Dobra wiadomość jest taka, że nie musimy się głodzić. Żeby ruszyć metabolizm, musimy dać znać naszemu ciału, że niczego mu nie zabraknie. Oczywiście nadwyżka kaloryczna do niczego nas nie doprowadzi, jeśli jej jakoś nie zużyjemy. A więc musimy do naszego życia wprowadzić dużo ruchu. To zaczyna się od małych rzeczy, takich jak spacer do sklepu zamiast jazdy samochodem. W miarę zwiększania kondycji wprowadzamy coraz bardziej angażujące ćwiczenia, a w idealnym scenariuszu skupiamy się na ćwiczeniach siłowych i interwałach.

Żywienie – organiczne warzywa, owoce, nasiona i orzechy. Zdrowe, nasycone tłuszcze i unikanie tłuszczów roślinnych (za wyjątkiem kokosowego). Unikanie estrogennego jedzenia, a wybieranie tego, które choć w małym stopniu zahamuje jego działanie (np. męczennica, brokuł, kalafior, kapusta, brukselka, grejpfruty, pomarańcze, zielone liście, pełny owies, cebula, czosnek, rumianek).

Protokół aktywacji stubborn fat – oporny tłuszcz. Czyli odpowiedni plan treningowy.

Zapomnij o godzinach monotonnego cardio. Nasz organizm potrzebuje silnego impulsu do palenia tłuszczu, najlepiej w formie interwału. W następnym artykule dodam przykładowy plan treningowy z uwzględnieniem interwałów, nastawiony właśnie na aktywację tego problematycznego tłuszczyku.

Trening siłowy – to najlepszy wydatek energetyczny, który dodatkowo pozwala nam budować duże mięśnie, a duże mięśnie = szybszy metabolizm i więcej endorfin.

Przede wszystkim – bądźmy świadomi i nie popadajmy z żadnej skrajności w inną skrajność.

Tutaj zawarłam zagadnienia z zakresu najgorszych składników diety.

Jeśli jeszcze nie widziałeś artykułu o nawykach skutecznego działania, zapraszam tu.

Codzienną dawkę motywacji dostarczam na Instagramie, nie przegap okazji!

Ostatnio również stałam się aktywna na Facebooku – zobacz.

Natomiast jeśli jesteś ciekawy, jakie jest najczęściej powtarzane kłamstwo trenerów mentalnych, zapraszam tutaj!

 

I na koniec – dziękuję za Twój czas. Życzę Ci dokonywania samych świadomych wyborów, nie tylko żywieniowych!

 

Pięknego dnia – Karolina

mała czarna, logo

Gdzie jeszcze jestem: